Nadzieja rodzinna
Odbywa normalną drogę - do góry. Gimnazjum w Pińczowie, pobyt na stancjach, matura, rok prawa w Warszawie, lekcje, poszukiwanie posad, nędza i głód, posądzenie o komunizm, choroba, szpital i powrót do - domu z perspektywą na śmierć: oto etapy upartej walki, zakończonej tak nieoczekiwanym efektem. Więc uogólnienie: "Zbyt drogo kosztuje .nas, mimo pisanych konstytucji, zdobycie podstaw życiowych, nas, ludzi nowych, bez nazwisk, bez tytułów, bez przeszłości, nas, synów chłopskich, wygnańców, którzy jak ite psy tułają się między wsią a miastem, nie wiedząc, za co się imać, czego się czepić. Czasem znajdzie się dla któregoś z nich jakiś ochłap na śmietniku życia, ale reszta... upodabnia się do mnie". Pod wpływem .tego rozczarowania na chwilę gotów autor rzucić klątwę i ostrzeżenie pod adresem wszystkich tych, w których krzewi się twardy, chłopski upór "zostania panem". Zostańcie lepiej w swoim ciasnym wegetatywnym świecie! Ale po namyśle odwołuje: "Wsi trzeba iść. Wciąż naprzód.
coworking warszawa czarter jachtów wózki dzieciece Margines w sztuce .